Menu

„Teatr jest aktywną refleksją nad samym sobą.” – Novalis Czy można w tym temacie wymyśleć coś nowego i podzielić się tym z rodzicami? Osobami doświadczonymi i  wyedukowanymi. Przytaczanie wyników badań mających pozytywny wpływ na rozwój wyobraźni dziecka  pozostawmy psychologom. Ale można przypomnieć to, o czym, często zapominamy bądź przypomnieć sobie to, dlaczego właściwie teatr zaniedbujemy. Próbowałam odpowiedzieć sobie na pytanie, z jakich powodów ja chodzę do teatru. Doszłam do wniosku, że kierują mną  dziecięce motywy w tym chęć przeżycia czegoś magicznego, przeniesienia się do innego świata, wyciszenia i skupienia na żywym obrazie scenicznym. Za każdym razem kiedy już jestem w teatrze,  obiecuję sobie, że zacznę bywać częściej i na ogół nie żałuję swoich teatralnych wyborów. Momentami wracam do zasłyszanych zdań czy zapamiętanych scen. A co z wizyty w teatrze wynosi dziecko? Po pierwsze V Muza to dla najmłodszego widza powód do zabawy i śmiechu. Teatr to też tradycja i kultura wysoka.  Zetknięcie się z nią przez dziecko, uczy je pewnych norm zachowania. Przede wszystkim zasad ubioru, który powinien okazywać szacunek do instytucji kultury, do samego aktora. Wskazuje zasady savoir-vivre w kontekście oklasków, przerw, ilości teatralnych dzwonków, zachowania ciszy, czy powstrzymania się od spożywania posiłków w czasie trwania sztuki. Idąc tym tropem, to nauka koncentracji, skupienia się  w ciszy na „tu i teraz”, ponieważ to się nie powtórzy. Nie będzie jak w ulubionej grze czy bajce, którą można odtworzyć wielokrotnie. I jeśli dziecko zaangażuje się w odbiór przekazywanej mu treści, to wykształci ona w nim zamierzone przez sztukę wartości i cele. Teatr to także, przekazywanie konkretnej wiedzy - o życiu, ludzkich zachowaniach i ich konsekwencjach, życiowych zasadach. To uwrażliwienie na innych ludzi i zwierzęta. Wreszcie to  sztuka na żywo, czyli zetknięcie z właśnie z żywym słowem i kulturą. To nauka zobrazowania czytanych w domu bajek czy lektur z przedszkola i ze szkoły. Swego rodzaju narzędzie edukacyjne z wyobraźnią.

Mówi się, że ten kto czyta przeżywa życie dwa razy. Powiedzenie to z pewnością może  dotyczyć się również teatru. To właśnie teatr powinien bawić i uczyć. Poczynając od rozwoju dziecięcej wyobraźni, poprzez uczucia i emocje  towarzyszące dziecku podczas oglądania spektaklu, aż do nauki takich wartości jak dobro, zło, miłość, przyjaźń, sprawiedliwość czy nadzieja. Im wcześniej dziecko rozpoczyna teatralną przygodę, tym lepiej. Jest duża szansa na zarażenie się przez nasze pociechy pasją do aktorstwa lub pochodnych jemu dziedzin sztuki współtworzących przedstawienie, a takich jak muzyka, plastyka, taniec, śpiew czy ruch sceniczny. To także doskonała okazja do nauczenia dziecka odwagi scenicznej, inspiracji do konkursów recytatorskich czy do stworzenia w przyszłości czegoś swojego. Teatr rozwija w najmłodszych widzach ciekawość świata. Uczy percepcji, stymuluje rozwój zmysłu wzroku czy słuchu. Może rozwijać pamięć, jeśli zachęci dzieci do występów przed audytorium oraz pomaga w lepszym uspołecznieniu najmłodszych, po przez ułatwienie za pomocą przykładów teatralnych, wejścia w społeczne relacje. Tak jak tablet czy telefon, zabija wyobraźnie  oraz kreatywność dziecka, tak teatr ją rozwija lub ma szanse odbudować.  Ponieważ każdy, czy to młodszy czy starszy  widz, podczas spektaklu musi sobie wiele dopowiedzieć czy samemu wyobrazić. Teatr przekazuje wartości i konsekwencje wyborów np „że czyniąc dobro, ono do nas wraca”. Po prostu uczy życia oraz kształtuje u dziecka kręgosłup moralny. Dobrym pretekstem do rozpoczęcia przez najmłodszych teatralnej przygody lub po prostu jej kontynuacji, jest spektakl „Calineczka” w reżyserii Jacka Bały grany na deskach naszego radomskiego Teatru. Reżyser sztuki, mówi o swojej interpretacji bajki jako lotu jaskółki nad oceanem. Nad oceanem nie zawsze spokojnym, bo „Calineczka”, wędrując przez świat, przeżywa różne przygody i spotyka rożne postaci. Nie wszyscy są pozytywni. Ta podróż – jak mówi Jacek Bała – ma być ważnym przesłaniem dla widzów i nawiązywać do życia każdego z nas. - Bardzo nam zależy na tym, żeby pokazać, że droga czasem jest trudna, i że zawiłości losu mogą być przygodą, która przynosi jasny dzień. Reżyser uważa, że z bajki Andersena mogą czerpać też dorośli po przez walkę ze swoją prokrastynacją, czyli z odkładaniem wszystkiego na potem. - Bardzo nas korci, żeby schować się pod łóżko i czekać aż ktoś inny załatwi problemy. Tymczasem warto wskoczyć na nadlatującą jaskółkę. Calineczka nie ogląda się za siebie, ona jest tu i teraz. Nie żyje przeszłością – mówi Jacek Bała. Jako wzorcowa postać dla dzieci, uczy wytrwałości i radości z drobnych rzeczy, co często w naszym świecie zanika- dodaje reżyser.  Osobiście z czystym sumieniem polecam radomską „Calineczkę”, ponieważ jest zrobiona z wyobraźnią. Jej efekt potęgują przemyślane stroje aktorów oraz gra za pomocą lalek. Uważam, że nie będzie to czas stracony. Wszystkie te czynniki,  jak rozwój wyobraźni dziecka, poszarzanie jego wiedzy,  uwrażliwienie na innych, czy chociażby oderwanie  pociechy od ekranu monitora są niepodważalnym „za”… pójściem do teatru z dzieckiem.

 A jeśli nie dla naszych pociech, to czasem może i dla siebie?

 

mgr. Jolanta Jagiełło Polonistka, prawnik w Fundacji Normalna Przyszłość

Strona 2 z 15
lipiec 2018
N P W Ś C Pt S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4

Najchętniej czytane w ostatnich 3 miesiącach

Najchętniej czytane w ostatnich 6 miesiącach

Początek strony